menu
:: Strona Główna
:: Wywiad specjalny
::
Artykuły Biograficzne
::
Galerie
::
Biblioteka
::
Monografie
::
Wystawy & fotografie
:: Listy
:: Publicystyka
:: Spis artykułów prasowych
::
Szczep Rogate Serce
::
Odnośniki
::
Kontakt
:: Księga Gości

 

O KRYTYKACH ZAWODOWYCH

 

Bez względu na intelektualne protesty, jakie mogą być przeciwstawione, nawet tysięczną większością, zawsze twierdziłem i jeszcze więcej dzisiaj, że powodem upadku twórczości tej czy innej są: akademicki system wykształcenia, a potem zawodowa krytyka z histerykami sztuki.

 

W sztuce plastycznej i architekturze, jeżeli chcemy ją koniecznie zaliczyć do pięknych, jest teoretyczne wyuczanie zanim studenci wogóle potrafi cośkolwiek komponować, czyli, że chce tworzyć po nauczeniu się - zamiast nauczyć się potrzebnych formuł po rozwinięciu zdolności tworzenia.

 

Krytycy są to przeważnie niedonorki artystyczne - tak jak stare a chroniczne dziewice, dające światu swą opinję o rodzeniu dzieci. Oni zdegradowali nam poziom estetyki i wnieśli pierwiastek dezorjentacji do kultury. Ponieważ twórców rzeczywistych jest zbyt mało, a zaś na pracy wielkich artystów znać się niepotrzeba, przeto, by mieć stale coś do pisania i pensję w redakcji zapewnioną popierają i opiewają ilościowe miernoty, o których wyczynach są nijakie entuzjazmy. Krytycy żyją z intelektualnego kłamstwa. W zasadzie są przeciw najlepszym twórcom, bo ci mają ich w niezgłębionej wzgardzie. Są oni niszczycielami szczerego wysiłku jednostek zarabiających prywatną nędzą na Kulturę Narodu. Ich wstrętne osoby są odrazą dla każdego szlachetnego pracownika, zaś ich obecność na wystawię naszej jest bezczeszczeniem naszych uczuć obywatelskości. Bez względu, czy są za nami, czy przeciw, zawodowi krytycy są kastą pasożytniczą. Równi są oni stręczycielom. Są sposobicielami i powodem klęski kulturalnej, to też obecność ich tutaj, w naszym ulu sercowego wysiłku, jest świętokradztwem i zniewagą.
Zapraszamy jednak dziennikarzy, reporterów, literatów, kulturalnych laików i artystów, by pisali za lub przeciw nam.

 

Redakcje pism i miesięczników przyczyniłyby się do przeorki poglądowej, gdyby dopuściły opinję publiczną do druku, by zainteresować społęczeństwo sprawami twórczości, zaś zawodowych krytyków wyrzucić zupełnie poza nawias, a pieniadze dodać do swojego budżetu.

Stach z Warty